Przeminął z wiatrem

Zdjęcie przedstawia jedną z dwóch cech charakteru Jacoba von Sachsen-Gotha, która zapamięta się Trizondalczykom.
W 1815 roku Europą wstrząsnęły „Sto dni Napoleona” – szybki i niespodziewany powrót Napoleona Bonapartego do władzy we Francji i równie gwałtowny jego upadek pod Waterloo. Był to niczym huragan dla państw Starego Kontynentu – przeniósł się nad nimi, a potem szybko znikł.
Tę historyczną dygresję napisałem tu dlatego, że przypomina mi sytuację z niedawno zarejestrowanym u nas mieszkańcem, Jacobem von Sachsen-Gotha, o którym przez cały tydzień jego obecności w Trizondalu ciągle było głośno. Nie był oczywiście Napoleonem, a Trizondal nie jest Francją (nawet w mikronacyjnym sensie – Francja leży na innym kontynencie), więc „burza” trwała mniej niż 100 dni i nie wyrządziła tyle konsekwencji (trudno mówić „strat”). W sumie okres przebywania JacobsaPL – taki był jego nick na forum, trwał 7 dni.
Przypomnijmy – 3 kwietnia tego roku do Trizondalu przybył nowy mieszkaniec – niejaki JacobsPL, który „obserwował” Trizondal dzięki kanałowi youtube (TVT?) przez pół roku, a teraz wreszcie zdecydował się zarejestrować. W samym pierwszym poście zadeklarował, że jest monarchistą (ironia losu – akurat w czasie odejścia od monarchii) oraz prawicowcem. „Cóż, jego prawo” – pomyśleli trizondalczycy i powoli zapominali o panu J., zwłaszcza, że obiecał nie wnosić o obywatelstwo Trizondalu. Obietnicę, co prawda, naruszył już po 3 godzinach, składając wniosek o obywatelstwo, który Naczelnik Królewski Marcel Hans odrzucił.
Najciekawsze zaczęło się dopiero później, gdy już w pierwszych godzinach bycia w Trizondalu założył gazetę „The Trizondal Herald”, publikując artykuły nie tylko na forum, a i na własnej stronie wordpress’owej. Pierwszy artykuł, trzeba zauważyć, był o tyle lakoniczny, że nawet mieszkańcy Sparty by pozazdrościli:
Start gazety!
Witam wszystkich na witrynie gazety The Trizondal Herald!
Mam nadzieję, że spodoba się Wam sposób, w jaki będziemy przedstawiać informacje oraz inne artykuły odnośnie naszej mikronacji!
Pozdrawiam!
Jacob von Sachsen-Gotha (JacobsPL)
Redaktor naczelny The Trizondal Herald.
Nie, ten artykuł nie wywołał burzy, nie został nawet zauważony przez mieszkańców Trizondalu. Burza się zaczęła od następnych artykułów, a zwłaszcza od „Konstytucji pod lupą” – analizy Konstytucji Królestwa Trizondalu, która nie jest zbytnio potrzebna, bo właśnie trwa proces zmiany tej konstytucji. „Nowy obywatel, czasami robi błędy, wybaczmy mu” – pomyśleli Trizondalczycy i po raz kolejny zaczęli zapominać o osobie Jacobsa, który między innymi, zabronił zwracać się do siebie per „ty”, co jest w Trizondalu normalne.
Autor jednak sobie nie odpuścił. Następnie napisał swoje faktyczne opus magnum - „Marcel Hans na celowniku, czyli projekt nowej Konstytucji”. W nim analizowała się nowa Konstytucja. Według subiektywnej opinii redaktora „Mordas”, artykuł ten jest całkiem dobry, ale stowrzył o sobie bardzo złe wrażenie już po pierwszym akapicie, gdzie zaczął się zmasowany atak na osobę autora Konstytucji – Marcela Hansa. Mimo, że potem już faktycznie go nie atakowano, artykuł pozostawił o sobie złe wrażenie.
„Jacobs” wywołał tym artykułem niemałą dyskusję w Trizondalu, co wydawałoby się być sporym osiągnięciem dla dziennikarza, szczególnie w kraju, gdzie na pisaną przez pół dnia gazetę otrzymujesz repliki typu „Dobre. Super.” Tu jednak nie jest ten wypadek – redaktor zastrzegł, że gazeta jest prawicową i nie ma tu miejsca na dyskusje. Ba! Ukazał się nawet artykuł, od którego mieszkańce Sparty już nie tylko wpadają w zazdrość, ale i przewracają się w grobach z radości:
Krytyka z lewicowej strony?
Na to wygląda! Nie trzeba było długo czekać, by takie osoby jak Marcel Hans czy pan Zagórski zaczęły krytykować prawicę. No ale cóż, podobnie jak w rzeczywistości, również i tutaj prawica to gatunek wymierający – niestety.
Krytyka autora artykułu i krytyka formy tegoż artykułu została więc przedstawiona jako krytyka całej prawicy, którą, według „pana Jacobsa”, chyba reprezentował tylko on sam.
Ostatnią kroplą, która chyba spowodowała odejście redaktora z Trizondalu, został jego kolejny artykuł „Trizondal zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał!”. Optymistyczny artykuł o tym, że aktywność w Trizondalu rośnie, znowu wszystko będzie dobrze, i tak dalej. Nie było w nim absolutnie nic złego, jest niewinny jak wiosenna łąka. Autor jednak odreagował na repliki do artykułów dziwnie, nazywając je „dziecinnymi wywodami”, co oczywiście sprowokowało trizondalczyków do powrotu znanej dyscypliny sportu – rzucania nawozem naturalnym jeden w drugiego.
Tak więc, 10 kwietnia 2012 roku, o godzinie 21:02 (czyli nie zdradzony o świcie), Jacob von Sachsen-Gotha ogłosił o własnym odejściu i, co oczywiste, zamknął własną gazetę. Mówiąc szczerze, szkoda nam jest, że zdecydował się na ten krok. Gdyby żył w Trizondalu przynajmniej przez sto dni, pisząc i krytykując tak aktywnie, jak robił to przez swój „Tydzień Jacobsa”, zostałby w Trizondalu tak samo sławny, jak w świecie Napoleon. A teraz… A co teraz? Zapomnimy o nim już po miesiącu. Gwiazdy zapalają się i gasną, tak szybko, że nie zwracamy na to uwagi. Nie ma w Trizondalu osoby, która już po tygodniu bycia w kraju została tak znaną dzięki mediom, która wywoływała takie dyskusje.
Nie ma nawet mediów, które potrafią wywołać dyskusję. Jest to już jednak wina obywateli, nie gazet.
Wywiad z Marcinem von Biberstein-Krasickim

Screenshot systemu gospodarczego, który zostanie przetłumaczony na język polski i zaimplementowany w Trizondalu. Pokazał nam go w czacie wywiadu Marcin.
Mordas [M] – Dziś w redakcji naszego czasopisma, od dawna przez nikogo nieodwiedzanej, gościmy Marcina von Biberstein-Krasickiego, jedną z najaktywniejszych osób dzisiejszego Trizondalu oraz „złotego administratora”, jak go określił jeden z obywateli. Witam Pana.
Marcin von Biberstein-Krasicki [K] – Witam wszystkich
[M] – Jest pan administratorem technicznym Trizondalu. Dawni administratorzy mówią, że jest to chyba najbardziej wymęczająca i odpowiedzialna praca w naszym kraju. Czy może się pan z tym zgodzić?
[K] – Nie do końca jestem… Pełnię tylko funkcję AT na prośbę kilku osób. Nieoficjalnie i niezobowiązująco, z dobrej woli.
Wymęczająca i odpowiedzialna? W sporym stopniu tak, ale są ważniejsze funkcje, które wymagają większego nakładu pracy czy odpowiedzialności.
Najważniejsza w „pracy” AT jest pomysłowość. Przy odrobinie czasu i chęci stanowisko to daje sporo satysfakcji i zadowolenia z wykonanej pracy.
[M] – Pomówmy właśnie o pomysłowości. Przedstawił pan będąc administratorem sporo pomysłów i urzeczywistnił je na forum – znowu mamy loterię systemową, mamy punkty reputacji, mamy niedziałający jeszcze sklep trizondalski, była, nieudana niestety, próba zaimplementowania modułu podziękowań. Jakie jeszcze miłe niespodzianki czekają obywateli Trizondalu?
[K] - Planuję zmienić w najbliższym czasie skórkę. Trochę to potrwa, ponieważ trzeba do niej zaimplementować wszystkie zmiany z wprowadzonych wcześniej modyfikacji.
Później chcę wprowadzić mod zakładów bukmaherskich, którego nie udało się wgrać na obecnym stylu.
Wgram także skórkę specjalnie pod smartfony. Będzie ona bez żadnych modyfikacji, ale ułatwi korzystanie z forum przez telefony właśnie.
Zostanie uruchomiony sklep. Gotowy jest skrypt, który po wykupieniu kilku rzeczy, łączy je w inną rzecz. Są także inne ułatwienia, niestety niewiele, ale jestem pewien, że rozbudujemy nasz sklep na tyle, że każdemu z nas przyniesie zajęcie i zabawę na długi czas.
Będzie on miał także dość ciekawe zastosowanie przy tworzeniu apteki systemowej.
Nie jest tak, że zamkniemy się w tych modyfikacjach. Pomysły na ułatwienia i urozmaicenie „życia” na forum przychodzą wraz z pomysłami i działaniami obywateli Trizondalu.
Osobną kwestią jest System Gospodarczy. Mam już gotowy skrypt niemieckiego dość poważnie rozbudowanego SG. Prace nad dostosowaniem trwają, myślę, że w najbliższych tygodniach i on zostanie zaimplementowany, być może na początku bez połączenia z Ultimate Points, ale docelowo będzie w pełni zintegrowany z forum.
[M] - Rzeczywiście, niemałe ambicje. Czy może pan więcej powiedzieć o Systemie Gospodarczym, na czym będzie polegał? Podejrzewam, że pytanie to bardzo ciekawi czytelników.
[K] – Są w nim osobne konta dla firm, państwa (tudzież samorządów), korporacji oraz inwestorów prywatnych. Jest giełda z możliwością zakupu akcji lub towarów. Nie znam się zbytnio na ekonomii, ale myślę, że ma wszelkie potrzebne uprawnienia i możliwości. Jest także wersja z zaimplementowaną obsługą armii. Taką chcę u nas zaimplementować.
[M] – Obsługa armii? Jak to będzie wyglądało? Armia państwowa, prywatna, a może „wojny” pomiędzy gubernatorstwami?
[K] – Armia w tym systemie gospodarczym jest jedynie zapisana statystycznie oraz ma swoje konto. Być może (i prawdopodobnie) w ostatniej wersji zostało to rozbudowane. Jest też do tej części osobny zielony styl. Niedługo opiszę ten system w całości na forum.
[M] - Przyznam się, dawno nie byłem tak pozytywnie zaskoczony przez rozmówcę w wywiadzie. Musimy jednak odejść od tego tematu i iść dalejl a raczej wrócić do historii. Rządził pan RSiT w okresie najgłębszego kryzysu, z któego kraj ten nie wyszedł i ostatecznie się rozpadł. Co „nie zagrało”? Czy były sposoby wyjścia z kryzysu?
[K] - Sposoby były. Niestety zbyt wiele i zbyt wielkie, jak dla mnie oczekiwania, co do mojej osoby sprawiły, iż straciłem chęć opieki nad RSiT. Niemały wpływ miało na to zachowanie Emila i jego popleczników (aby nie napisać niewolników; podziwiam jego talent do sterowania słabszymi psychicznie osobnikami do dziś). Ostateczny wpływ na moją niechlubną abdykację miały próby nacisku z różnych stron oraz to, że dano mi jasno do zrozumienia, jak niewiele mogę.
Chyba nikt z nas nie toleruje, kiedy się nim próbuje sterować. Stwierdziłem, że wolę się wycofać, jak pozwolić kierować swoimi poczynaniami.
Na pewno nie starczyło mi też sił i zaparcia, aby się temu przeciwstawić. Toteż nie winię za ten stan rzeczy wyłącznie innych. Poza tym nie było gwarancji, jak potoczyły by się dalsze losy RSiT, gdybym miał tyle umiejętności kierowania innymi, co np Emil Potocki.
Stało się, jak się stało. Co do niektórych przekonałem się, jacy naprawdę są i nie mam zamiaru nikomu więcej dać satysfakcji.
Upatruję w tym także obecną niechęć wszystkich do kierowania Trizondalem.
Sposobem wyjścia z kryzysu było szybkie działanie i natychmiastowa blokada osób, co do których były jakiekolwiek podejrzenia. Bez tej całej prawnej otoczki. Gdyby zadziałano odpowiednio szybko, myślę, że mogło się rozejść po kościach.
Winię tu też siebie, gdyż miałem podejrzenia co do Emila i jego zwolenników znacznie wcześniej niż to się później okazało.
Ale cóż. Stało się inaczej, RSiT przeszła do historii a my musimy jasno i stanowczo określić swoje cele, aby tak samo nie stało się z obecnym Trizondalem.
[M] – Właśnie wybrnęliśmy z mocnego kryzysu aktywności, a potem i kryzysu politycznego. Zmieniamy ustrój, zmieniamy konstytucję. Co jeszcze trzeba zrobić, żeby takie kryzysy się nie powtarzały? A może czasami w mikronacjach „wstrząsy” są tylko dobrą rzeczą?
[K] - Nie! Nie. Potrzeba nam zmian innego rodzaju. Powinniśmy wyjść do ludzi. „Reklamować” się w innych kręgach niż tylko mikronacyjne. Potrzeba nam świeżej krwi, synów, wnuków, następców.
Potrzebujemy także wielu pomysłów oraz zmian idących w inną stronę, niż do tej pory. Wszystko to już przerabialiśmy, a wszystko, co już było – prędzej czy później nudzi się.
Internet się zmienia i rozwija. Także i my powinniśmy się rozwijać. Chodzi mi o prawdziwy rozwój, a nie przechodzenie z jednego stanu (dla niektórych: ustroju) w inny.
Trizondal ma jeden z największych potencjałów w polskich mikronacjach. Wykorzystajmy to! Nie myślmy sztampowo. Jest tyle rzeczy i możliwości zmian, których nigdzie jeszcze nie było. Możemy być najciekawszą mikronacją.
Wprowadźmy podstawowe zmiany i otwórzmy swoją wyobraźnię na nowe najbardziej niezwykłe pomysły.
Wstrząsy? Wstrząsy dopiero nadejdą
[M] - Pan mówi tak, jakby był kandydatem na prezydenta Trizondalu. Między innymi, wybory na ten urząd się zbliżają, a Marcel Hans i Marcin Sokołowicz odmówili już kandydowania. Simon von Landsbergen zgodził się wystawić kandydaturę, pod warunkiem, że znajdzie dobrego wiceprezydenta. Wobec takiej sytuacji, czy wystawi pan własną kandydaturę na wyborach?
[K] - Nie zgadzam się z tym. Zachęcanie i motywowanie do działania nie jest oznaką „władzy” w Trizondalu. Oczywiście, że nie wystawię. Nieraz o tym już mówiłem i nieraz podkreślałem z jakich powodów. Pozwolę więc sobie więcej się nie powtarzać.
[M] - I ostatnie pytanie na dziś – pan mówił, że w Trizondalu należy „wygnać Hartsów”. Kto, według pana, jest Hartsem i dlaczego?
[K] - Nie będę wskazywał po nazwisku, ale są u nas osoby mające zgubny wpływ na niektórych z nas. Rozżaleni na wszystko i wszystkich, zadufani, zbyt ufni we własne możliwości i mające wygórowane zdanie o sobie i swojej „inteligencji”. Żałośni naśladowcy… Zatruwają atmosferę i uprzykrzają życie komu tylko mogą.
Na szczęście to nikły odłamek leniwców kompletnie bez wpływu na żadne poważne decyzje w Trizondalu. I dobrze
[M] – Dziękuję za wywiad, było ciekawie
Życzę panu powodzenia w dalszych poczynaniach w administrowaniu Trizondalu!
[K] - Dziękuję za rozmowę.
Ten artykuł jest pisany dla pieniędzy

Obrazek przedstawiałby redaktora „Mordas”, gdyby nie fakt, że zarabia nie dolary i pisze nie na laptopie.
Wczoraj weszło w życie postanowienie Naczelnika Królewskiego Marcela Hansa o subwencjach dla mediów. Nie jest to z pewnością najważniejsza reforma wśród obecnie przeprowadzanych w Trizondalu, a jednak poświęcamy mu oddzielny artykuł z powodu ważności postanowienia dla mediów – teraz nawet osoby, które poświęciły się w Trizondalu wyłącznie pracy dziennikarskiej, znajdą źródło dochodów życiowych, tak przecież ważne w obliczu rychłego przejścia do systemu gospodarczego.
Nie będziemy przytaczali całej tabeli, kto i za ile się „sprzedaje”, a tylko wymienimy podstawowe „składniki” subwencji:
- Subwencja za długość artykułu – im dłuższy artykuł (wydanie), tym więcej otrzymuje redaktor. Najmniejsza możliwa wypłata to 30 marek, za artykuł mający 750-999 słów. Jeśli wypociny redaktora zajmą ponad 2000 słów, to otrzyma 100 marek. Redaktor Państwowej Agencji Informacyjnej (PAI) za tę samą długość otrzymuje więcej.
- Wielkość subwencji zależy też od ilości artykułów. Za trzeci swój artykuł redaktor otrzyma 30 marek, za dziewiąty artykuł – aż 90 marek. Co prawda, licząc od 10 artykułu, wielkość subwencji spada do 10 marek za artykuł.
- Stymulowanie zakładania forumowego działu gazety i bloga na jakiejkolwiek stronie – za posiadanie tylko forumowego działu lub tylko strony redaktor otrzymuje 10 marek, za posiadanie i tego, i tego – 30 MRK.
Redakcja „Mordas” postanowiła policzyć, ile, zgodnie z nowym postanowieniem, otrzyma każda aktywna teraz gazet Trizondalu, jeśli wyda w tym miesiącu przynajmniej jedno nowe wydanie (długość artykułów „Górniczej” i „The Politique” była liczona na podstawie średniej długości trzech ostatnich ich wydań). Wyniki są następujące:
- „Mordas” – 130-180 MRK (niejasności prawne)
- „Gazeta Górnicza” – 90 MRK (wersja w języku wschodnim także została policzona)
- „The Politique” – 70 MRK
Nie oznacza to oczywiście, że redaktor naczelny „Mordas” niedługo zostanie milionerem. Konkurencyjne gazety są bardziej produktywne, więc w ostateczności otrzymają więcej. Miejmy nadzieję, że te postanowienie uaktywni trizondalskie media.
W Trizondal my wierzymy
Tradycyjny sondaż wydania.
Nie, to nie jest błąd, mieszkańcy Trizondalu są jednomyślni. Wnioski są oczywiste – trizondalscy obywatele jak zawsze entuzjastycznie patrzą w przyszłość, które przyniosą nam zmiany. Niestety, historia dowodzi, że potem obywatele się zawodzą w zmianach i potrzebują kolejnych zmian, a błędne koło zatacza się jeszcze raz…
Najbogatsi trizondalczycy – edycja pierwsza

Marcel Hans może teraz czuć się podobnie.
Za sporządzenie tabeli dziękujemy Simonowi von Landsbergen, który sprawdził majątki wszystkich trizondalczyków i je pogrupował. Mamy nadzieję, że będzie i dalej współpracował z naszym czasopismem.

Muzyczka na koniec
Nigdy w naszej redakcji tak szybko nie wybrano piosenkę na koniec wydania. Mimo, ze wybór i tak trwał kilka dni, bo ciągle nie można było znaleźć jakąkolwiek piosenkę, obrazującą sytuację w Trizondalu, pomógł nam Marcel Hans – ogłaszając swoją decyzję o subwencjach dla mediów, postanowiliśmy pisać dla pieniędzy. Tak więc dziś utwór o tym samym – „Mamona” Republiki:
Finita la comedia.



Trzecie podejście do historii













