Trzecie podejście do historii

Dech, Srech i Zdech – legendarne postacie historii Trizondalu, jeżeli wierzyć wybitnemu historykowi Krzysztofowi Miśkowiczowi.
W Trizondalu znowu mówi się o historii przedinternetowej – części kultury Królestwa Trizondalu, która była spisana już dwa razy, lecz mniej udaną od tych wersji historii jest tylko dzisiejszy system wyboru Izby Reprezentantów. Tym razem spisać historię sprzed zaistnienia Trizondalu w internecie próbują mieszkańcy Trizondalu, którzy zostali obywatelami tylko dzięki umowach o podwójnym obywatelstwie.
Mieszkańcy Trizondalu w mniejszym lub większym stopniu są ludźmi wykształconymi i rozumieją, że Trizondal tak naprawdę nie ma żadnej historii przedinternetowej – Królestwo Trizondalu powstało z połączenia trzech mikronacji – Trilandu, Dalmencji i Zongyi, które już wówczas miały własne strony i fora internetowe. Historia przedinternetowa jest, jak i większość rzeczy w mikroświecie, jedynie ładną bajką, która służy dobrym układem odniesienia dla samorządów (opisywanie historii, architektury, a nawet nazewnictwo miast opiera się na takich „bajkach”), firm, organizacji niezależnych i tak dalej. Trizondal więc od dawna wychodzi z założenia, że dla aktywnego życia kulturalnego (a Trizondal słynie aktywniejszym życiem kulturalnym, niż politycznym) niezbędna jest historia przedinternetowa.
Pierwsza historia przedinternetowa Królestwa Trizondalu była spisana tak dawno, że autor tego artykułu nawet nie zastał okresu jej pisania; aczkolwiek dość długo (przynajmniej kilka lat) była nieedytowana jako artykuł na Micropedii. Mimo że historia ta miała dość dziwne momenty (walki części Trizondalu z hitlerowcami i późniejsza okupacja niemiecka), ogólnie wyglądała dość dobrze; przynajmniej nie przeczyła sama sobie.
Oczywistym jednak było, że warto by było spisać nową wersję historii. Zadania tego podjął się… Krzysztof Miśkowicz. Mimo tradycyjnego wyśmiania na terenie Trizondalu, Miśkowicz, również tradycyjnie, nie poddał się i opublikował swoją wersję historii w Micropedii, likwidując pierwotną jej wersję. Król Tomasz Sokołowicz, aby nie narobić krajowi wstydu w oczach mikroświata, był zmuszony do usunięcia artykułu z Micropedii.
Najważniejsze odkrycia historii przedinternetowej według Krzysztofa Miśkowicza:
- Trizondal powstał z plemion celtyckich Trizowian
- Dech, Srech i Zdech – trzej bracia, którzy się pokłócili o władzę i podzielili Trizondal na trzy części
- Zakon Kolisty – wróg Trizondalu w XII wieku
- Wielka Wojna z Zakonem Kolistym – bitwa pod Trzcianą (wsią, założoną w 2011 przez samego Miśkowicza; zwycięstwo oczywiście osiągnął Trizondal)
- 1940 – okupacja hitlerowska
- 1993 – wspólna organizacja v-mundialu razem z Tyrencją
O zaistniałej potrzebie napisania trzeciej wersji historii przedinternetowej mówi się już od środka października. Obecnie w dyskusji najgłośniej słychać głosy Ignacego Żółtowskiego (obywatel Sarmacji i Trizondalu), który proponuje podzielić i rozplanować prace nad historią oraz niedawno przybyłego do Trizondalu Wojciecha Hergemona, który proponuje napisać historię własnoręcznie, jak to zrobił już w kilku krajach, ale potrzebuje do tego ogólnych wskazówek.
Tak czy inaczej, „oczywistą oczywistością” jest, że aktywny udział w pisaniu historii musi wziąć resort kultury, gdyż nie wygląda na to, aby obywatele mogli w chwili obecnej sami się zorganizować do pisania historii i stworzyć wszystkim pasujący wariant. Dopóki ktoś nie czuwa nad pracami, prace te nawet się nie zaczną. Można także wątpić, że obywatele zagraniczni pomogą Trizondalowi w pisaniu własnej historii – kraj musi znaleźć własnego, zaangażowanego obywatela.
Keep smiling
Po co nam Sejm? Ciągle zadaję sobie to pytanie. Krótkie, zwięzłe, lakoniczne, co najgorsze retoryczne. Z natury rzeczy nie odpowiada się na pytania retoryczne, bo jakże mam odpowiedzieć na „Co słychać?”. Jak mam odpowiedzieć na pytanie „Po co nam Sejm?”. Czy ktokolwiek, kiedykolwiek i gdziekolwiek widział Sejm? Rozmawiał z nim? Albo choć uścisnął jego dłoń? Spoglądam w górę, może tam jest Sejm? Wszechmocna, wszechwiedząca osoba. Człekopodobna postać, która determinuje nam życie. Ale nie, tam też nie ma Sejmu! Zaglądam pod biurko, szukam go pośród liści kapusty, może ma go przynieść bocian? Pełen rozgoryczenia spoglądam w siebie, może tutaj znajdę Sejm?
Tajne komisje, referaty, departamenty i wydziały tłumią się u drzwi mojego domu, nie dają mi spać. Wkradają się najmniejszą szczeliną do mojej świadomości. Chcą reformować, naprawiać i diagnozować. Uderzają kluczami francuskimi ustaw, ściskają imadłem rozporządzeń, wbijają w jaźń rozpalone gwoździe postanowień.
Mimo to ja nadal trzymam fason keep smiling! Nadal szaleńczo szukam Sejmu, na przekór torturom. Odsłaniam zęby w szaleńczym uśmiechu, spoglądam przez lupę absurdu i powtarzam wciąż, aż do znudzenia:
keep smilig, keep smiling, keep smil….
(-) JE Franciszek Xawery
I znowu o samorządach

Tak, tak, wszyscy wiemy, które gubernatorstwo tu jest na prawej szalce
Nowy naczelnik Gubernatorstwa Trilandu Adrian Trydencki przedstawia propozycje zmian w Dekrecie o prawach autonomicznych dla samorządów Trizondalu, który już od 10 miesięcy dość dziwnie dzieli samorządy Królestwa.
„Dekret o prawach autonomicznych dla samorządów Królestwa Trizondalu” jest dekretem, sporządzonym i podpisanym 15 stycznia 2011 roku przez rządzącego wówczas w Trizondalu Marcela Hansa. Dekret ten ustanawia szczególne prawa dla każdego samorządu. Nadaje także każdemu samorządowi szczególny wektor rozwoju, nie powtarzający się w żadnym innym gubernatorstwie.
Szczególne prawa gubernatorstw:
- Zongya – naczelnik Zongyi nazywa się „Szacho” albo „Prezydent”, Zongya ma prawo do uchwalenia własnego Statutu, prawo na własny język urzędowy „z racji dużej odmienności kultury”
- Pięciopolska – naczelnik Pięciopolski (także znany jako Gubernator) wybierany jest według wewnętrznych praw VRP, prawo do konstytucji regionalnej, dopuszczanie działania Związku Pięciopolskiego
- Dalmencja – najwyższa władza – mieszkańce „z racji szczególnej roli odgrywanej przez mieszkańców Dalmencji w królestwie”, Gubernator-Gerant reprezentuje mieszkańców, prawo do konstytucji regionalnej, mieszkańcy Dalmencji mogą zawiesić akt prawny Królestwa Trizondalu przyjęty przez władze centralne
- Triland – prawo zobowiązuje Triland do stawiania na turystykę i ochronę środowiska, prawo do wyboru Naczelnika, struktury samorządowe muszą dbać o turystykę, utrzymanie infrastruktury.
Dekret ten nie po raz pierwszy wywołuje dyskusje w Trizondalu. Przed kilkoma miesiącami dyskusja o tak zwanym „Królestwie Dalmencji”, czyli szczególnych uprawnieniach Dalmencji, była jednym z katalizatorów „Białej Rewolucji”. Mieszkańcy Trizondalu spoza Dalmencji byli niezadowoleni punktem o „szczególnych zasługach mieszkańców regionu”, a zwłaszcza o prawie veta mieszkańców regionu, które pozwalało mieszkańcom Dalmencji (a w szczególności jej gubernatorowi) rządzić i szantażować parlamentem. Po stronie przeciwników gubernatora brzmiały nawet nawoływania do ogłoszenia w Dalmencji stanu wojennego i rozpędzenia władz samorządowych, aby król mógł ustanowić w regionie porządek. Nie spotkało to się jednak z aprobatą ludności.
Tym razem inicjatywa zmiany lub uchylenia dekretu pochodzi od samego samorządu. Wyznaczony przed kilkoma dniami naczelnikiem Trilandu Adrian Trydencki nie jest zadowolony z rozdziału o Gubernatorstwie Triland, a dokładniej zapisami o turystyce i ochronie środowiska. Jego tezy doczekały się poparcia byłego gubernatora, Simona von Landsbergen oraz Ferenca Zagórskiego, który (jak i wcześniej), uważa, że prawa szczególne dla samorządów w ogóle należy zlikwidować. Jego Królewska Mość Tomasz Sokołowicz uważa, że dekret należy przepisać od podstaw, a nie odwołać w zupełności.
Tak więc, pozostaje nam czekać. Nowy parlament, który jest niezdolny do wszelkiego działania, na pewno nie przepisze dekretu, Król ma inne rzeczy na głowie, a Komisja ds. Reform działa długo i nie wiadomo, kiedy zobaczymy efekty działania tejże komisji. A na razie – bójmy się veta Dalmencji i nie śmiećmy w Trilandzie.
Król Tomasz Zastępca

Być może następna kadencja Izby Reprezentantów będzie chciała, żeby Król zamiatał ulice Dalmencji
Inauguracyjne posiedzenie Izby Repzentantów Królestwa Trizondalu, trwające już dziesiąty dzień wybiera marszałka oraz zastępcę marszałka Izby. Wśród wielu dziwacznych propozycji wydziela się osobowość wicemarszałka, którym zostaje… Jego Królewska Mość Tomasz Sokołowicz.
Przypomnijmy, jak działa Izba Reprezentantów – nowy organ władzy Trizondalu, który przyszedł na zmianę Izbie Wielkiej, nie będącej aż tak złym rozwiązaniem. Izba Reprezentantów składa się z 3 reprezentantów – reprezentant królewski (Marcel Hans), mianowany przez Króla do odwołania, reprezentant obywatelski, wybierany w wyborach powszechnych na okres trzech miesięcy (Rafał Sokołowicz) i reprezentant gubernatorski, który wybiera się przez gubernatora poszczególnego gubernatorstwa na okres jednego miesiąca (rotacja gubernatorstw). Obecnie reprezentantem gubernatorstwa Dalmencji jest Michal Misiol.
Nie będziemy długo się rozpisywali o minusach takiego systemu wyborczego (na przykład teraz, Marcel Hans jest „sam sobie koalicją rządzącą” bez żadnych wyborów – jako reprezentant królewski ma jeden mandat w Izbie, drugi mandat kontroluje jako gubernator Dalmencji. Gdy przyjdzie kolej Zongyi, izbę będzie kontrolował król, co, trzeba zauważyć, też nie jest całkowicie zbieżne z zasadami demokracji.
10 listopada Izba Reprezentantów zebrała się w swym inauguracyjnym posiedzeniu i nie wygląda, aby Reprezentanci mieli zbyt dużo chęci do pracy. Pierwszym i najaktualniejszym problemem całkiem logicznie jest wybór Marszałka Izby, na urząd ten zgłosił się Rafał Sokołowicz, pozostali zaś zgłosili poparcie dla jego kandydatury. W głosowaniu obecnie trwającym zagłosowali już wszyscy Reprezentanci i widać, że kandydatura ta przeszła niemal jednogłośnie, tylko sam kandydat się wstrzymał od głosowania.
Nie wybór Marszałka IR jest jednak najdziwniejszy. Proces wyboru zastępcy Marszałka Izby Reprezentantów wywołuje o wiele więcej pytań. 13 listopada (niestety, w niedzielę), Marcel Hans wysunął z trybuny Izby propozycję, aby wicemarszałkiem został sam król Tomasz Sokołowicz, który nie jest nawet członkiem Izby. Dodał, że według niego w trzechosobowym parlamencie, gdzie jedna osoba i tak już jest marszałkiem, „zastępców może być kilkoro”. O dziwo, pozostali posłowie podtrzymali ten projekt i nie wyrazili sprzeciwu, jak na razie, kandydatura Jego Królewskiej Mości na zastępcę Marszałka Izby Reprezentantów jest popierana jednogłośnie.
Redakcja pozostawia dla czytelników pytanie retoryczne – czy nie jest poniżeniem godności Króla bycie zastępcą Marszałka parlamentu? Można jeszcze założyć, że Król przewodniczy obradom parlamentu, choć to jest głupio, ale w szczególnych wypadkach – czemu nie? Ale zastępować marszałka, będąc najwyższą władzą w kraju? Cytując Adasia Miauczyńskiego: „Nie, no to nie do wiary… To być nie może!”.
A jednak. Może. W Trizondalu wszystko być może.
Trizondal chce zmienić zasadę wybierania parlamentu – sondaż

Prawdopodobnie najlepsza ordynacja wyborcza
Dzisiejszy tradycyjny w naszym czasopiśmie sondaż poświęcony jest ordynacji wyborczej do parlamentu Trizondalu. Na forum mówi się o niej mało, a dokładniej – nie mówi się wcale. Wciąż jest to jednak aktualną kwestią, gdyż w parlamencie nie trwa żadna praca; wygląda, iż nowa ordynacja wyborcza nie daje żadnych szans dla normalnej pracy parlamentu. Co więcej, anonimowe źródło „Mordas” w pałacu królewskim mówi, ze nikt w Trizondalu nie może dokładnie opowiedzieć, jak został przyjęty Dekret o IR i jak Izba Reprezentantów została stworzona – „Ot, przyjął się i wszystko”. Niemożliwą do wskazania jest także osoba-pomysłodawca Izby Reprezentantów.
Pytaliśmy więc Trizondalczyków, czy należy według nich, zmieniać system wyboru do parlamentu Trizondalu. Wyniki nas nie zadziwiły – nikt nie powiedział, że obecnej ordynacji zmieniać nie trzeba, wszystkie odpowiedzi były za zmianą lub „niemające zdania”. Diagram, przedstawiający wyniki:

Muzyczka na koniec
Długo myślałem, czy w tym wydaniu należy dać piosenkę jesienną, czy bardziej zimową. Mając jednak na uwadze, że w realnym mieście zamieszkania redaktora już w piątek był pierwszy śnieg, a w sklepach zaczęły się świąteczne wyprzedaże, daję piosenkę zimową-świąteczną. Jesienna piosenka, być może, będzie w następnym wydaniu, już w grudniu.
Piosenka jest o świętym Mikołaju, ale o takim trizondalskim, a nawet dalmenckim Mikołaju, który bez żadnych sentymentów może zabić człowieka i wygląda tak… górniczo. Enjoy!
Finita la comedia.










